Patron szkoły

 

Henryk Dobrzański „Hubal”

 

Mjr Henryk Dobrzański - 1938 r.   Urodził się 22 czerwca 1897 roku w Jaśle. Na chrzcie nadano mu imiona Henryk, Feliks, Józef. Jego dziadek również Henryk Dobrzański pochodził z rodziny ziemiańskiej, zubożałej skutkiem powstania styczniowego. Henryk Dobrzański wyrastał w atmosferze żywej pamięci powstania styczniowego, w którym walczył jego dziadek. Do roku 1914 Henryk uczył się (Szkoła Realna w Krakowie). Miał przy tym ogromne zamiłowanie do koni i jazdy konnej. 1912 wstąpił do Drużyn Strzeleckich. Gdy wybuchła I wojna światowa, siedemnastoletni wówczas młodzieniec postanowił wstąpić ochotniczo do formujących się oddziałów polskich. Była to konsekwencja żywych tradycji powstańczych w rodzinie. Brakowało mu jednego roku. Podał się więc za starszego o rok i w ten sposób trafił do 2 pułku ułanów. Przeszedł cały karpacki szlak bojowy pułku. Za męstwo został odznaczony srebrnym krzyżem Virtuti Militari V Klasy i czterokrotnie Krzyżem Walecznych. Był wtedy podporucznikiem. Później otrzymał Krzyż Niepodległości. Po wojnie w odrodzonej ojczyźnie swój los na stałe związał z polską armią, służąc zawsze w kawalerii. Jednocześnie zajmował się sportem jeździeckim. W niedługim czasie osiągnął wysokie umiejętności w tej dziedzinie, Hrubieszowski parcours - 1935 r.kwalifikujące go do polskiej ekipy jeździeckiej na międzynarodowe zawody konne. Do historii polskiego jeździectwa przeszedł wyczyn Dobrzańskiego na zawodach o Puchar Narodów w Londynie w 1925 roku. Henryk Dobrzański uzyskał wtedy najlepszy indywidualny wynik i otrzymał z rąk księcia Walii złotą papierośnicę. Wielokrotnie uczestniczył w krajowych i międzynarodowych zawodach konnych.- 22 razy zajmował pierwsze miejsce, 3 razy drugie i 4 razy dalsze miejsca.

    W opinii kolegów z pułku Dobrzański był wzorem oficera o mocnym kręgosłupie, czasem krnąbrny ale zdyscyplinowany, o dużej kulturze osobistej. Służbę lubił i doskonale pełnił. Chociaż wszyscy go lubili, przełożeni woleli nie mieć go w swych jednostkach, ponieważ zawsze mówił to co myślał i nie lubił nikomu nadskakiwać. Obawiali się nieco jego kawalerskiej fantazji, która go niekiedy ponosiła, jak wtedy, gdy w Grudziądzu dla wprawy ściął drzewka w parku, co mocno nie spodobało się władzom miasta.

   Wybuch wojny 1939 roku zastał go w Wołkowysku w randze majora. Był dowódcą szwadronów zapasowych pułków 4 i 13. Państwo Dobrzańscy z córką Krysią - 1935 r.Gdy na początku września 1939 roku rozpoczęto formowanie nowych pułków złożonych z rezerwistów mjr Dobrzański był przewidziany na dowódcę jednego z nich. On jednak wolał być zastępcą podpułkownika Jerzego Dąbrowskiego, któremu powierzono 110 pułk ułanów. Działania wojenne ominęły ten rejon. Zmobilizowane pułki nie weszły do boju. Major podobnie jak żołnierze ciężko przeżywał ten fakt. Obowiązek nakazywał mu się bić, a rozkaz dowództwa kierował pułk na Litwę. Pułkownik Dąbrowski wolał jednak nie wykonać rozkazu, niż biernie poddać się biegowi wypadków. Zapowiedział marsz na Warszawę, która się jeszcze broniła. Nie starczyło mu jednak sił na zrealizowanie tego zamierzenia. Ciężko chory rozwiązał pułk. Major Dobrzański nie myślał jednak kapitulować. Objął pułk pod swoją komendę. Od tej chwili nic nie powstrzymywało go od kontynuowania walki.Henryk Dobrzański - uczeń szkoły realnej (Kraków, 1909)Przejechawszy kawał Polski od granicy litewskiej po Góry Świętokrzyskie, był świadkiem skutków wojny i przygnębiającego działania klęski. Nie zdążył na pomoc Warszawie. Po kapitulacji stolicy major Dobrzański miał zamiar przedrzeć się do Francji. Zdecydował się jednak na pozostanie w kraju i kontynuowanie walki – nawet samotnie. Dostrzegł bowiem rzecz ogromnie ważną: klęska nie przyniosła upadku ducha narodowego. Świadczyło o tym poruszenie i aprobata społeczeństwa wywołane pojawieniem się polskiego oddziału. Major twierdził, że naród polski musi otrząsnąć się z klęski wrześniowej, a pomóc w tym może istnienie oddziału. Podstawą realizacji zamierzeń majora było więc utrzymanie oddziału bez względu na jego liczebność. Nie załamał się gdy pozostało przy nim jedynie 11 żołnierzy. Wierzył, że ochotnicy napłyną i nie pomylił się . Gdy stanął na tydzień w Zychach ochotnicy zaczęli szybko napływać. Major każdego przyjmował osobiście uprzedzając o trudach partyzanckiego życia i wymaganiach jakie ma wobec żołnierzy. Nie każdego przyjmował do oddziału. Wymagał od swych podkomendnych uczciwego postępowania. Zwłaszcza wyjeżdżającym na patrole przypominał, by godnie reprezentowali Wojsko Polskie. Swoich żołnierzy nazwał Oddziałem Wydzielonym Wojska Polskiego a sam przyjął pseudonim „Hubal” tradycyjny w jego rodzinie. Hubalczycy - Gałki Krzczonowskie , luty 1940 r.Major Dobrzański ujawnił w tym okresie olbrzymie zdolności organizacyjne, niezbędne w czasie, gdy oddział liczył 300 ludzi, których trzeba było uzbroić i przygotować do walki.

Pod Huciskiem oddział stoczył swą najpoważniejszą bitwę.

   W końcu kwietnia 1940 roku Niemcy ściągnęli w te rejony duże siły aby okrążyć i zniszczyć oddział. W lasach pod Anielinem 30. IV. 1940 doszło do potyczki, Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari V klasy w której major Dobrzański został ranny i wzięty do niewoli. Świadkiem ostatniej drogi majora był 19 – letni Władysław Tomasik, który widział jak Niemcy wynieśli rannego majora z lasu i kłuli go bagnetami. Tomasik również na rozkaz Niemców przewiózł ciało majora z Anielina do szosy na Tomaszów, gdzie załadowano zwłoki na samochód ciężarowy. Major miał przestrzelone nogi ale zmarł na skutek ran zadanych bagnetami niemieckimi. Do dziś nie jest znane miejsce, w którym został pochowany major Dobrzański. Istnieje tylko jego pośmiertna fotografia. Po wojnie major Henryk Dobrzański „Hubal” został odznaczony pośmiertnie złotym krzyżem Virtuti Militari IV klasy oraz awansowany do stopnia pułkownika.

 

  • Facebook
  • Google+